Preludium
Niewiele rzeczy porusza serca lub drażni purystów tak jak martini. Być może jego tajemniczość tkwi w pozornej prostocie lub domniemanej wyrafinowaniu. Idealnie zimne i klarowne martini w długonóżkowym, firmowym kieliszku nadaje aurę wyrafinowania, czego nie może powiedzieć kolorowy, parasolowaty, warstwowy koktajl. Bez osądu, oczywiście.
Akt pierwszy
Niewiele rzeczy porusza serca lub drażni purystów tak jak martini. Być może jego tajemniczość tkwi w pozornej prostocie lub domniemanej wyrafinowaniu. Idealnie zimne i klarowne martini w długonóżkowym, firmowym kieliszku nadaje aurę wyrafinowania, czego nie może powiedzieć kolorowy, parasolowaty, warstwowy koktajl. Bez osądu, oczywiście.
“Niewiele rzeczy porusza serca lub drażni purystów tak jak martini. Być może jego tajemniczość tkwi w pozornej prostocie lub domniemanej wyrafinowaniu. Idealnie zimne i klarowne martini w długonóżkowym, firmowym kieliszku nadaje aurę wyrafinowania, czego nie może powiedzieć kolorowy, parasolowaty, warstwowy koktajl. Bez osądu, oczywiście.”
Akt drugi
Niewiele rzeczy porusza serca lub drażni purystów tak jak martini.
- Być może jego tajemniczość tkwi w pozornej prostocie lub domniemanej wyrafinowaniu.
- Idealnie zimne i klarowne martini w długonóżkowym, firmowym kieliszku nadaje aurę wyrafinowania, czego nie może powiedzieć kolorowy, parasolowaty, warstwowy koktajl.
- Bez osądu, oczywiście.
Intreludium
Niewiele rzeczy porusza serca lub drażni purystów tak jak martini. Być może jego tajemniczość tkwi w pozornej prostocie lub domniemanej wyrafinowaniu. Idealnie zimne i klarowne martini w długonóżkowym, firmowym kieliszku nadaje aurę wyrafinowania, czego nie może powiedzieć kolorowy, parasolowaty, warstwowy koktajl. Bez osądu, oczywiście.